poniedziałek, 22 grudnia 2008

Pod choinkę... mega paka!


Dzisiaj wyjątkowo, z okazji świąt, cytaty nie pochodzące ode mnie, a nadesłane przez Krzysztofa H. - zasłyszane w jego miejscu pracy.

Krzysiu - pozdrawiam serdecznie ;-)
A czytelnikom życzę równie udanych prezentów pod choinkami!

----

(gdybania)
M: Ja jakbym został tu szefem, to bym wszystkim dał podwyżkę...
Ja: To świetnie! popieram!
M: ...pracy

(pochodzenie)
B:Skąd wy tego Krzysia wzieliście?
Ja:Przysłali mnie z Chin ...w paczce.

(pamięć)
B: Czy możesz zapamiętać wiadomośc dla Karola?
Ja: (po długim namyśle nad wszelkimi możliwymi wariantami) -To zależy jak długą.

(potrzeba)
M: Potrzeba mi tu do pomocy dwóch silnych, niekoniecznie mądrych!

(powitanie)
M - (wyciąga ręke w celu przywitania się)
T: A co ty? Przyjaciół szukasz? (nie odpowiada na gest)

(Polecenie od przełożonego)
A: Zrzućcie się dla mnie na pepsi.

(sposób pracy)
A: Nie róbcie w ten sposób, bo przyjdzie ten ch.. znowu wam zdjęć napstryka i wyśle maila...
(rzeczony "ch.." stał niezauważony metr z tyłu)

(troska o pracownika)
A: Od przyszłego poniedziałku, od 15 do 18 będziesz pomagał Karolowi.
Ja: Ok.
A: Tylko masz tam nie zpier**** jak głupi, niech on też coś porobi.

(podwyżka)
Ja: Chcę podwyżkę.
A: (śmiech)
Ja: 2000 brutto.
A: (śmiech)
Ja: Ale możemy jak NORMALNI ludzie negocjować.
A: (śmiech)
Ja: (śmiech)

(bony na święta)
A:Będą bony na święta.
Ja: Ile?
A: Od każdego potrącam 50zł za to że załatwiłem.

(narzekanie)
K: Artur, załatw wreszcie tą naprawę oświetlenia, tak się nie da pracować.
Ja: Czuję się jak w kopalni.
A: Mogę wam załatwić kaski z latarkami.... i wstawić taśmociąg.

(pismo do bezpośredniego przełożonego z prośbą o zaopatrzenie niezbędne do pracy)
Ja: "Artur... pokornie proszę o dodrukowanie... (...)"

(rewizje)
K: Urząd Celny będzie rewidował tą paczkę.
Ja: A co w niej jest?
K: Gorsety i bielizna erotyczna.
Ja: Skąd wiesz?
K: Bo ta firma zawsze to wysyła, a urząd zawsze to rewiduje.
Ja: Jak stale wysyłają to po co rewizja za każdym razem?
K: Nie wiem, może lubią poprzymierzać.

(znakowanie wzorów z chin)
Ja: Co oni robią z tymi bluzkami?
K: Znakują je jako próbki-wzory niedopuszczone do handlu
Ja: Jak przecież to jest hymmmmm zwyczajne uszkadzanie....
K: No tak. Żeby nikt nie mógl tego sprzedać. Jak przylatują buty jako wzory, to biorą wiertarkę i wiercą dziurę w podeszwie.

(mróz)
S: Jest tak zimno że ptaszek sam do dupy się chowa.

(wymiana zdań w ferworze pracy)
S: Krzysiu, skończyłeś?!
Ja: No jeszcze troche! A ty?!
S: No ja już prawie.
Ja: To jak skończysz to weź mi pomóż...
N: Panowie... jak tego słucham... to się boje o swój tyłek...

(burzliwa dyskusja)
Ja: Ale on mi wkłada do ust słowa których nie powiedziałem...
(ogólna cisza i konsternacja)
N: Czy Arek naprawdę wkładał ci coś do ust?

(rękawiczki)
N: Zobacz.. ma czarne rękawiczki, jak Hitler.
Ja: Bo to stary kryptonazista jest.

(Żyrardów das is....)
A: To jest paczka z warszawy do żyrardowa.
N: A czemu my sie nią mamy zajmować... przecież to krajowa paczka a nie eksportowa?
A: Bo dzisiaj przyleciała samolotem z Chin.
A: Mówię poważnie. Wieczorem poleciała przez pomyłke do Niemiec, a tam nie mogli dojść dokąd jest więc wysłali ją do USA, a z tamtąd dalej do Chin.

Macdonald:
Ja: Poproszę jednego loda.
obsługująca mnie dziewczyna przy kasie do chłopaka za nią: Heniu! zrób panu loda!


Galeria mokotów, mcdonald, dwie roześmiane nastolotaki, stolik obok dwół chłopaków 25 lat.
natolatka1: No idź! Spytaj się!
nast2: Ale się wstydzę!
Nast1: Czego? no idź! Zapytaj się!
Nastolatka2 wstaje i podchodzi do stolika chłopaków którzy po krótkiej wymianie z nią zdań wybuchają śmiechem
Nastolatka wracając smutna do koleżanki: ....powiedzieli że mają dziewczyny.


Autobus, dwie 14 latki
1. A ty z iloma chłopakami spałaś?
2. No ja to z Kamilem, Andrzejem, Wojtkiem... (głośno wymienia i liczy na palcach... zatrzymała sie na drugiej ręce)

(bojowy dziadek 70-letni kłuci się z moim kolegą w autobusie)
Dziadek: Ja to ci zaraz w pysk strzele gówniarzu!
Kolega (tracący panowanie nad sobą): No to choć wysiądziemy i dajesz!
Dziadek: Nie będe ręki w gówno wsadzał!
Kolega: ....
(kompletnie zgaszony)

Autobusowa głupawka.
Późny wieczór, okolice Galerii Mokotów autobus pełen ludzi, my we trzech zmęczeni po całym dniu pracy.
Ja (głośno do jednego kolegi): "O kórcze! Jesteś nienormalny! weź zapnij rozporek i schowaj tego penisa!"
Trzeba było zobaczyć te twarze obracające się za nim jak szedł do wyjścia kilka przystanków później - bezcenne :D
(tak, naprawdę byłem do tego zdolny :)

(Nas trzech - męska rozmowa o piłce.)
Ja: Kurcze, Boruc ostatnio ma chyba problemy jakieś, ale bronił ostatnio świetnie..
O: Nom...
Ja: A Ty Bartek wiesz który to Boruc? Bramkarz reprezentacji?
B: No... kurde! weź nie rób ze mnie kretyna!
Ja: No ok! Bo jak ktoś się nie interesuje w ogóle piłką to przecież ma prawo nie wiedzieć... tak tylko się upewniałem.
(chwila ciszy)
B: Ale ja to nie rozumiem jednego....
Ja:...?
o:...?
B: Czemu go ta Doda zostawiła?

(Awarie komputerów i pomoc)
M: Ja to nie lubie gadać z tymi chłopakami z Help-desku
Ja: Czemu?
M: Bo jak do mnie dzwonią żeby mi pomóc, to nie rozumiem co drugiego pytania.

(Prośba do pracowników Key entry - czyli wprowadzających dane do systemu)
Ja: Potrzebuje kogoś kompetentnego i inteligentnego kto mógłby mi...
M: Nie ma tu takich.

(firmowe jedzenie)
S: Coraz gorsze obiady nam dają... i co to ma niby być?
A: Kurczak chyba.
N: Kolego... zapewniam Cię że to nawet nie leżało obok kurcza... a jeżeli już to pewnie obok takiego co szczeka... i wyjeli mu to z miski.


(firmowe jedzenie cd)
Ja: Bleeee.... Co to za zupa?
A: No... parówkowa... z parówką w środku...
Ja: Jak można ugotować zupę z parówką?
N: Krzysiu, czyżby nie smakował ci posiłek regeneracyjny?
Ja: Taaaa... regeneracyjny... chyba tylko do zregenerowania tej parówki...

(cattering z pobliskiego baru)
N (wyciągając kolejne pojemniczki): Sznycel jest, Kotlet Schabowy jest, Placek zbójnicki jest... oooo są nawet moje papierosy... w sosie z gołąbków dla Jacka...

(rozmyślania)
Ja... stoję zamyślony... gapię się w ścianę... i prowadzę głębokie rozważania egzystencjalne...
S: Co? znowu masz atak?

(tempo pracy)
S: Mało czasu zostało, musimy się pospieszyć..
ja (zdenerwowany): szybciej być nie może. ...no ale zawsze może być wolniej.

(krytyczny mail od przełożonego dotyczący popełnianych błędów)
A: "Panowie. BŁAGAM WAS - uważajcie jak ustawiacie skanery.(...)"

(Ważne sprawy)
Ja: Artur mam dwie sprawy do Ciebie.
A: Słucham Ciebie.
Ja: Więc pierw...
A: Nie.
Ja:..sza...
A: Dawaj następną. Dzisiaj wszystko szybko załatwiam.

(pensja)
Stołówka, posiłek, około 10 osób przy stolikach,
M (wchodząc na stołówkę - głośno): Ja to gdybym został szefem to każdy by zarabiał po 3000 na ręke...
M (cichutko pod nosem): ...w dwa miesiące.


Brak komentarzy: