środa, 31 grudnia 2008

sylwester 3


ja: - ale Klaro, czy uważasz, że wegetarianie jedzą ryby?

Kuba: - ale Chrystus jadł ryby
ja: - Chrystus był chrześcijaninem, a nie wegetarianinem
Kuba: - Chrystus był Żydem!
Krzyś: - no i Bogiem...
Paweł: - Bogiem i Żydem jednocześnie?
Krzyś: - no nie do pomyślenia...

sylwester 2

Kasia: - ale jak działa dioda?
Klara, fizyczka: - jest prąd i wydzielają się z niego fotony

sylwester 1


Kuba pyta: - ale o co pytasz?

wtorek, 23 grudnia 2008

Bazarek na Służewcu


Sprzedawca, uważnie oglądając moje rozpuszczone dready: - jou, rasta, siostro!

ja: - yhm?
Sprzedawca: - chodź, zapalimy razem!
ja: - ale, słucham?
Sprzedawca: - mam super towar!
ja: - ale ja nie palę.
Sprzedawca: - to przez to, że pracuję? ale ja pracuję ku chwale Jah!
ja: - Jah jest prezydentem, Jah jest przewodnikiem?
Sprzedawca: - o tak! zostań ze mną na zawsze!

poniedziałek, 22 grudnia 2008

Pod choinkę... mega paka!


Dzisiaj wyjątkowo, z okazji świąt, cytaty nie pochodzące ode mnie, a nadesłane przez Krzysztofa H. - zasłyszane w jego miejscu pracy.

Krzysiu - pozdrawiam serdecznie ;-)
A czytelnikom życzę równie udanych prezentów pod choinkami!

----

(gdybania)
M: Ja jakbym został tu szefem, to bym wszystkim dał podwyżkę...
Ja: To świetnie! popieram!
M: ...pracy

(pochodzenie)
B:Skąd wy tego Krzysia wzieliście?
Ja:Przysłali mnie z Chin ...w paczce.

(pamięć)
B: Czy możesz zapamiętać wiadomośc dla Karola?
Ja: (po długim namyśle nad wszelkimi możliwymi wariantami) -To zależy jak długą.

(potrzeba)
M: Potrzeba mi tu do pomocy dwóch silnych, niekoniecznie mądrych!

(powitanie)
M - (wyciąga ręke w celu przywitania się)
T: A co ty? Przyjaciół szukasz? (nie odpowiada na gest)

(Polecenie od przełożonego)
A: Zrzućcie się dla mnie na pepsi.

(sposób pracy)
A: Nie róbcie w ten sposób, bo przyjdzie ten ch.. znowu wam zdjęć napstryka i wyśle maila...
(rzeczony "ch.." stał niezauważony metr z tyłu)

(troska o pracownika)
A: Od przyszłego poniedziałku, od 15 do 18 będziesz pomagał Karolowi.
Ja: Ok.
A: Tylko masz tam nie zpier**** jak głupi, niech on też coś porobi.

(podwyżka)
Ja: Chcę podwyżkę.
A: (śmiech)
Ja: 2000 brutto.
A: (śmiech)
Ja: Ale możemy jak NORMALNI ludzie negocjować.
A: (śmiech)
Ja: (śmiech)

(bony na święta)
A:Będą bony na święta.
Ja: Ile?
A: Od każdego potrącam 50zł za to że załatwiłem.

(narzekanie)
K: Artur, załatw wreszcie tą naprawę oświetlenia, tak się nie da pracować.
Ja: Czuję się jak w kopalni.
A: Mogę wam załatwić kaski z latarkami.... i wstawić taśmociąg.

(pismo do bezpośredniego przełożonego z prośbą o zaopatrzenie niezbędne do pracy)
Ja: "Artur... pokornie proszę o dodrukowanie... (...)"

(rewizje)
K: Urząd Celny będzie rewidował tą paczkę.
Ja: A co w niej jest?
K: Gorsety i bielizna erotyczna.
Ja: Skąd wiesz?
K: Bo ta firma zawsze to wysyła, a urząd zawsze to rewiduje.
Ja: Jak stale wysyłają to po co rewizja za każdym razem?
K: Nie wiem, może lubią poprzymierzać.

(znakowanie wzorów z chin)
Ja: Co oni robią z tymi bluzkami?
K: Znakują je jako próbki-wzory niedopuszczone do handlu
Ja: Jak przecież to jest hymmmmm zwyczajne uszkadzanie....
K: No tak. Żeby nikt nie mógl tego sprzedać. Jak przylatują buty jako wzory, to biorą wiertarkę i wiercą dziurę w podeszwie.

(mróz)
S: Jest tak zimno że ptaszek sam do dupy się chowa.

(wymiana zdań w ferworze pracy)
S: Krzysiu, skończyłeś?!
Ja: No jeszcze troche! A ty?!
S: No ja już prawie.
Ja: To jak skończysz to weź mi pomóż...
N: Panowie... jak tego słucham... to się boje o swój tyłek...

(burzliwa dyskusja)
Ja: Ale on mi wkłada do ust słowa których nie powiedziałem...
(ogólna cisza i konsternacja)
N: Czy Arek naprawdę wkładał ci coś do ust?

(rękawiczki)
N: Zobacz.. ma czarne rękawiczki, jak Hitler.
Ja: Bo to stary kryptonazista jest.

(Żyrardów das is....)
A: To jest paczka z warszawy do żyrardowa.
N: A czemu my sie nią mamy zajmować... przecież to krajowa paczka a nie eksportowa?
A: Bo dzisiaj przyleciała samolotem z Chin.
A: Mówię poważnie. Wieczorem poleciała przez pomyłke do Niemiec, a tam nie mogli dojść dokąd jest więc wysłali ją do USA, a z tamtąd dalej do Chin.

Macdonald:
Ja: Poproszę jednego loda.
obsługująca mnie dziewczyna przy kasie do chłopaka za nią: Heniu! zrób panu loda!


Galeria mokotów, mcdonald, dwie roześmiane nastolotaki, stolik obok dwół chłopaków 25 lat.
natolatka1: No idź! Spytaj się!
nast2: Ale się wstydzę!
Nast1: Czego? no idź! Zapytaj się!
Nastolatka2 wstaje i podchodzi do stolika chłopaków którzy po krótkiej wymianie z nią zdań wybuchają śmiechem
Nastolatka wracając smutna do koleżanki: ....powiedzieli że mają dziewczyny.


Autobus, dwie 14 latki
1. A ty z iloma chłopakami spałaś?
2. No ja to z Kamilem, Andrzejem, Wojtkiem... (głośno wymienia i liczy na palcach... zatrzymała sie na drugiej ręce)

(bojowy dziadek 70-letni kłuci się z moim kolegą w autobusie)
Dziadek: Ja to ci zaraz w pysk strzele gówniarzu!
Kolega (tracący panowanie nad sobą): No to choć wysiądziemy i dajesz!
Dziadek: Nie będe ręki w gówno wsadzał!
Kolega: ....
(kompletnie zgaszony)

Autobusowa głupawka.
Późny wieczór, okolice Galerii Mokotów autobus pełen ludzi, my we trzech zmęczeni po całym dniu pracy.
Ja (głośno do jednego kolegi): "O kórcze! Jesteś nienormalny! weź zapnij rozporek i schowaj tego penisa!"
Trzeba było zobaczyć te twarze obracające się za nim jak szedł do wyjścia kilka przystanków później - bezcenne :D
(tak, naprawdę byłem do tego zdolny :)

(Nas trzech - męska rozmowa o piłce.)
Ja: Kurcze, Boruc ostatnio ma chyba problemy jakieś, ale bronił ostatnio świetnie..
O: Nom...
Ja: A Ty Bartek wiesz który to Boruc? Bramkarz reprezentacji?
B: No... kurde! weź nie rób ze mnie kretyna!
Ja: No ok! Bo jak ktoś się nie interesuje w ogóle piłką to przecież ma prawo nie wiedzieć... tak tylko się upewniałem.
(chwila ciszy)
B: Ale ja to nie rozumiem jednego....
Ja:...?
o:...?
B: Czemu go ta Doda zostawiła?

(Awarie komputerów i pomoc)
M: Ja to nie lubie gadać z tymi chłopakami z Help-desku
Ja: Czemu?
M: Bo jak do mnie dzwonią żeby mi pomóc, to nie rozumiem co drugiego pytania.

(Prośba do pracowników Key entry - czyli wprowadzających dane do systemu)
Ja: Potrzebuje kogoś kompetentnego i inteligentnego kto mógłby mi...
M: Nie ma tu takich.

(firmowe jedzenie)
S: Coraz gorsze obiady nam dają... i co to ma niby być?
A: Kurczak chyba.
N: Kolego... zapewniam Cię że to nawet nie leżało obok kurcza... a jeżeli już to pewnie obok takiego co szczeka... i wyjeli mu to z miski.


(firmowe jedzenie cd)
Ja: Bleeee.... Co to za zupa?
A: No... parówkowa... z parówką w środku...
Ja: Jak można ugotować zupę z parówką?
N: Krzysiu, czyżby nie smakował ci posiłek regeneracyjny?
Ja: Taaaa... regeneracyjny... chyba tylko do zregenerowania tej parówki...

(cattering z pobliskiego baru)
N (wyciągając kolejne pojemniczki): Sznycel jest, Kotlet Schabowy jest, Placek zbójnicki jest... oooo są nawet moje papierosy... w sosie z gołąbków dla Jacka...

(rozmyślania)
Ja... stoję zamyślony... gapię się w ścianę... i prowadzę głębokie rozważania egzystencjalne...
S: Co? znowu masz atak?

(tempo pracy)
S: Mało czasu zostało, musimy się pospieszyć..
ja (zdenerwowany): szybciej być nie może. ...no ale zawsze może być wolniej.

(krytyczny mail od przełożonego dotyczący popełnianych błędów)
A: "Panowie. BŁAGAM WAS - uważajcie jak ustawiacie skanery.(...)"

(Ważne sprawy)
Ja: Artur mam dwie sprawy do Ciebie.
A: Słucham Ciebie.
Ja: Więc pierw...
A: Nie.
Ja:..sza...
A: Dawaj następną. Dzisiaj wszystko szybko załatwiam.

(pensja)
Stołówka, posiłek, około 10 osób przy stolikach,
M (wchodząc na stołówkę - głośno): Ja to gdybym został szefem to każdy by zarabiał po 3000 na ręke...
M (cichutko pod nosem): ...w dwa miesiące.


niedziela, 21 grudnia 2008

a na seksie...


prof.: - niemiło jest umrzeć bez zębów i z pochwą na wierzchu!

my: - eeeeyyyyy....
prof.: - przepraszam, ale czy ja wam psuję nastrój przed świętami?

Punky dreadi

kelner: - ojej, ale czemu tak szybko pijesz te drinki?
ja: - żeby więcej zmieścić
kelner: - och, taka z ciebie niegrzeczna dziewczynka!
(...)
ja: - ale co on miał na myśli?
Grześ: - oj, bo z ciebie z wyglądu jest taka ostra laska!

środa, 17 grudnia 2008

centrum handlowe, rozmowa dwóch 15-latek


1: - ooo... dostałam sms-a!

2: - od niego?
1: - tak!
2: - i co, i co?
1: - "kocham ciebie i twoją cipkę"
2: - hmmm...
1: - no właśnie. ja nie wiem, czemu on jest taki nieśmiały.
2: - bo musisz mu pokazać, że może być odważniejszy, on próbuje na ile może sobie pozwolić i dlatego jest taki powściągliwy.

chrześcijański stół wigilijny


pani: - A dla pani karpik?
ja: - Nie, dziękuję.
M: - To ryb też nie jesz?
ja: - No nie jem.
M: - Jak możesz! To nieludzkie! Jezus przecież jadł ryby.

wtorek, 9 grudnia 2008

W tramwaju

Dziewczyna: - O kurwa, w d*pę je*any, ja pier*olę, obciąłeś brodę!
Chłopak: - Eee... słucham?
Dziewczyna: - No, to był komplement!

A w pracy...

M: - My tu gadu-gadu, a tu trzeba do roboty!
W: - No właśnie...
M: - No, to ja idę palić.

niedziela, 23 listopada 2008

Szkolenie z zakresu zamążpójścia


M: - Ale jak to się robi, żeby był twoim mężem?

ja: - No tak po prostu, trzeba to dobrze zakomunikować i już.
M: - To pokaż mi na kimś. O na nim!
ja: - Na nim? Ok...
(uczepiając się ramienia koleżki):
ja: - Będziesz mi masował stopy i gotował obiady i zostaniesz moim mężem, prawda?
on: - eeehhhh?

Sto pytań do...


- Agata, ale proszę, odpowiedz mi na pytanie, bo ono mnie już długo nurtuje... czy ty kiedykolwiek włożyłaś buty na obcasach?!


- Wiesz, mam pytanie, czy możesz mi powiedzieć, czy Twój chłopak, Grześ...

- Agata, ale będę cię cytować na kolokwium, dobrze?

- Nie patrz na mnie! Wyglądasz jak zombie! Kiedy zmienisz te oczy?!

Związek przyczynowo-skutkowy


M: - Śnieg pada!

ja: - Wiem, bo zmokłam.

Błagalnie


ja: - Grzesiu, zrób mi obiad, prooooszę....

G: - Jaki?
ja: - Ciepły.

Teoria wychowania estetycznego...


Prof.: - Mówiliśmy już o ptaku?

Grupa: - Tak!
Prof.: - No, bo o ptaku to zawsze warto zapamiętać!

piątek, 7 listopada 2008

Wyrazy sympatii

J: - O, to jednak ty mi narysowałeś szubienicę na kopercie!
M: - Nooo... tak, tak.
J: - A później z premedytacją podrzuciłeś mi to do skrzynki?
M: - Nie, nie. Ta szubienica była taka całkiem nicnieznacząca.

sobota, 1 listopada 2008

Na cmentarzu


P: - Ale to już byś lepiej kupiła dynię, a nie kwiatki!

ja: - I co? Mam postawić halloween'ową dynię na grobie Dziadka?
P: - No tak, fajna jest.
ja: - Słuchaj mój drogi, ja rozumiem, że właśnie mój Dziadek mógł mieć wpływ na moją pogańską naturę, ale to jeszcze nie oznacza, że miałabym się przeobrazić w skomercjalizowaną amerykańską sucz!
P: - Oho, widzę, że się South Park'a naoglądałaś...

Sąsiad puka, a ja otwieram mu potargana, w dresie, z hantlami w ręku


S: - Jakie pani ma piękne oczy!

ja: - yyy... No... ty też nieźle wyglądasz.

Na ulicy


X: - Umówisz się ze mną?

ja: - Nie, nie podobasz mi się.
X: - Ale ty mi się podobasz, bardzo, bardzo!
ja: - Widocznie to za mało...

Halloween


M: - Idziesz dziś na imprezę halloween?

ja: - No co Ty, przecież to amerykańska komercja! Poza tym ja jestem pogańskim pomiotem.

Przecież nie dostaję od Ciebie prezentów pod choinkę


ja: - Ojeje, nie, nie, fuck, fuck!

P: - Co się stało?
ja: - Bo mnie ten podły komputer zawsze oszukuje! Mówi, ze mu zostało 6 minut, a po 5 się wyłącza!
P: - Kupię Ci pod choinkę klepsydrę i po kłopocie.

Terapia przez GG


P: - Wiesz więcej o życiu osobistym tych ludzi, niż wszyscy inni.

ja: - Oj, bo ja jestem psychoterapeutką przez internet.
P: - To oni powinni ci jeszcze za to płacić.
ja: - Nie, bo moja poradnia przez gg działa tylko do 22.30.

poniedziałek, 27 października 2008

piątek, 24 października 2008

Lekcje muzealne


M: - O, patrz, dzieci idą...

ja: - kich!
M: - Oho, jednak masz uczulenie na dzieci!

Nierozumność


M: - Jak mogłem napisać do Ciebie, skoro Ty byłaś obrażona?

ja: - Na pewno ja bym nie obdzwoniła wszystkich Twoich znajomych, tylko jednak najpierw odezwała się do Ciebie!
M: - Ech... nie zrozumiesz tego, bo nie masz wacka.

wtorek, 21 października 2008

Cnota wywiera wrażenie


W: - U Arystotelesa cnota wynika z wychowania...

M: - Co robisz?
ja: - Ubieram się, bo aż mi się zapięcie od stanika rozwiązało.

Cnotliwy rolnik...


W: - Cnotliwy rolnik dobrze orze pole...

G: - ... albo żonę!

... i cnotliwa ja


M: - Co jest Twoją cnotą?

ja: - Jedzenie palcami frytek upaćkanych keczupem!

poniedziałek, 29 września 2008

Obsmarkanie :)


E: - A, ten blog o słowach...

ja: - Powiedzono?
E: - Tak, obsmarkaliśmy się z moim przyjacielem czytając go. Szczególnie, że byliśmy już po kilku drinkach :)

środa, 24 września 2008

Elita


ja: - Czy Wy macie jakieś inne atrakcje kulturalne poza chlaniem?

E: - Tak, mecze Legii.

Dostawca


Sz: - Ale ja też zamawiałem pizzę.

Pan od pizzy: - Pewnie będzie niedługo.
Sz: - Ale już ponad godzinę temu.
P.o.p.: - Ale my mamy bardzo duży ruch. I pewnie dlatego ten nie tego...

Ryby


E: - Jaki jesteś znak zodiaku?

ja: - Taki jak Cube. Przecież to od razu widać.
E: - Po czym?
ja: - Po pieprzyku.

Pożeracze


ja: - I tyle owoców wiezie pan aż na 11 piętro?

Pan: - Tak.
ja: - A co tam jest?
Pan: - Zbiorowe pożeranie owoców!

Piknik


B: - Dziś ja przyszłam pierwsza i był ten chłopak.

ja: - I co?
B: - No i tak koczował, tu kurtka, tam coś... już taki piknik sobie pod drzwiami zrobił.

czwartek, 18 września 2008

Loty i nieloty


K: - Dobra, lecę!

ja: - K. ale co Ty dziś tak latasz?
K: - Że co?
ja: - No ręce masz rozpostarte...
K: - Ja? Nie.
ja: - Tak. Nawet jak stoisz to jak pterodaktyl w przykurczu.

Przekaż problem dalej


B: - Agata mam takie pytanie…

Ja: - To musisz odpowiedzieć tak i tak.
B: - Ale ja to wiem, tylko dziś mamy same takie pytania.
Ja: - To przygotuj sobie jakąś standardową odpowiedź.
B: - O! Na przykład: „napisz do Lulka”!

Blisko


J: - Patrz, a my siedzimy tak blisko siebie, tylko przez szybę...

ja: - No.. tak blisko, a tak daleko… tak to już jest w świecie Internetu.

niedziela, 14 września 2008

W sklepie adidasa...


ja: - Och, jaka ta torba jest piękna!

P: - Stella McCartney, 399 zł?!
ja: - No, ale jaka mięciutka, idealna na siłownię!
O: - Hm, raczej zwykła szmatka...

(...)

ja: - Ależ ta bluza jest piękna!
P: - Ta oldschoolowa, z paskami?
ja: - Tak!

(po chwili, z przerażeniem)
ja: - Wiesz, tylko nie mów nikomu, że zachwycam się asortymentem w sklepie Adidasa...
P: - Dlaczego?
ja: - Bo jeszcze nie wszyscy moi znajomi wiedzą, że jestem taką skrajną dresiarą...

sobota, 13 września 2008

Definicje

M: - (...) i mamy na to aż 25 dni.
ja: - Aż tyle? Ja to zrobię w weekend!
M: - Nie, bo to nie chodzi o to, żeby zrobić wszystko od razu.
P: - No to o co?
M: - O to, że dzięki jednej definicji dziennie - będzie tak, jakbyśmy nic nie robili, a zrobimy bardzo dużo.

wtorek, 9 września 2008

Strachy na lachy

E: - Ale miałam koszmar!
ja: - Jaki?
E: - Śniło mi się, że moderowałam Naszą Klasę!

poniedziałek, 8 września 2008

Kwestia charakteru

K: - A co u Ciebie?
ja: - Obcinam dready.
K: - hahaha :)
ja: - Naprawdę, za 3 miesiące,
K: - To jak Ty będziesz wyglądała ze zwykłymi włosami?
ja: - Zwyczajnie.
K: - Nie no. To już nic Ci nie pozostanie...

środa, 3 września 2008

Patriotyzm

Sz: - Co chcesz do jedzenia?
A: - A co tam jest?
Sz: - No wiesz, menu KFC to każdy Polak powinien mieć w głowie!

środa, 27 sierpnia 2008

Instynkt... kotkowy

E: - Ja czasami chciałabym już mieć drugie dziecko.
ja: - Nie mogę zrozumieć, o co chodzi z dzieckiem, ale umiem sobie wyobrazić, co czujesz, gdy pomyślę, co ja czuję, gdy chcę kotka.

Recenzja


ja: - Nie, ("Rec.") wcale nie był fajny. To bardzo nieestetyczny film.

P: - Ale co Ty mówisz, bardzo fajny! M. opowiem Ci najlepszą scenę...
ja: - Jest nieestetyczny. Ja nie mogłam wytrzymać - cały czas zastanawiałam się, czy teraz komuś wygryzą twarz, czy może mózg.
P: - Ależ oni wygryzali ten mózg w bardzo finezyjny sposób.

Moda fitness

ja: - Proszę pani, czy te wszystkie spodnie (dresowe) są w tym samym fasonie?
P: - Tak.
ja: - A czy są tylko te trzy rozmiary?
P: - Tak.
ja: - Ale one w ogóle się między sobą nie różnią wymiarami.
P: - No tak, nie różnią się.
ja: - To skoro mają inne oznaczenia na metkach... jak to, to czym się różnią?
P: - No... kolorami.

piątek, 22 sierpnia 2008

Podryw


S : - Kiedy spojrzałem w Twoje głębokie jak tafla jeziora oczy (...)

E : - A co to som tafle?

wtorek, 19 sierpnia 2008

Potas con vodka

ja: - O nie, i zapomniałam wypić ten sok pomidorowy!
J: - Co??? Obrzydlistwo takie!
ja: - Nie! To czysty potas!
J: - Obrzydlistwo. Przecież tego się nie da nawet z wódką wypić!

poniedziałek, 18 sierpnia 2008

Co to jest "Krysia z fotki"?


E: - Ta pani ma na imię Krysia.

J: - Hm, ale Krysia taka z imienia, czy z fotki?
E: - Sam jesteś Krysia z fotki!

Instrumenty part 2

ja: - No i jak wam się podoba utwór na ukulele?
E: - O, to na końcu to ładne, co to jest, fletnia pana?
J: - To jakiś prymitywny flet...
E: - Sam jesteś prymitywny flet!

Instrumenty

ja: - Ja to ostatnio słucham flamenco i ukulele.
J: - Hahahaha!
(...)
J: - Ja ostatnio słucham gry na pipie.
ja: - A z mojego ukulele się śmiejesz? Przecież to taka prawie gitara.
J: - Pipa to też prawie gitara! No, chińska...

sobota, 16 sierpnia 2008

Kielonki

M: - Pierwszy raz w życiu kupiłem koszulę.
ja: - Ooo... to pokaż!
M: - Nie mogę, jem kieliszka.

czwartek, 14 sierpnia 2008

Godziny

E: - A o której Ty przyszłaś do pracy?
ja: - A koło siódmej.
E: - O siódmej na ósmą?
ja: - Nie, dziś na dziewiątą.

środa, 13 sierpnia 2008

Oczywistość


S: - To wszystko przez Agatę... i nalałem sobie cały kubek soku!

ja: - Ale dlaczego przeze mnie?
M: - Bo przez kogoś musi być!

wtorek, 12 sierpnia 2008

Myszka

E: - Myszka mi nie działa. Do kogo mam napisać?
ja: - Do Piotra H.

(po chwili prób rozjeżdżenia myszki):

E: - Dalej nie działa. Ale przecież nie napiszę Piotrkowi, żeby zajrzał mi do myszki...

Złośliwość receptą na życie?

B: - Agata, nie opalaj się tak, bo się spalisz!
ja: - Przecież mam filtr 50+.
B: - No właśnie, nie wyczułaś żartu.

(wieczorem, po całym dniu spędzonym w bikini na 35-stopniowej plaży):

ja: - Auuaa, nie mogę się ruszać, zaraz skóra mi pęknie.
B: - A widzisz? Mówiłem, żebyś się nie opalała.
ja: - Kpiłeś ze mnie, przecież.
B: - Kto używa ironii, ten się zawsze wybroni!

Wakacyjne niezrozumienia

P: - Magda nas prowadzi na obiad, bo jej się pacman załączył.
ja: - Co to znaczy?
P: - Pacman? No, syndrom żarcia.
ja: - Aaa... gastrofaza?
P: - Gastro-co?!

Powrót. Miejska dżungla

P: - Tylko wjechaliśmy do Warszawy i mam banana na twarzy.
ja: - A czujesz te spaliny?
P: - No właśnie! i to jest wspaniałe!

sobota, 2 sierpnia 2008

Retrospekcja smaku


P: - A widzieliście ten obrzydliwy film o czerniaku?

A: - Kotku, proszę Cię, przestań, bo zaraz zwymiotuję tę kolację.
P: - No właśnie, i ten koleś nie miał połowy twarzy...
A: - P. ostrzegam. Nie przypuszczam, żeby kurczak smakował równie dobrze w obie strony.

piątek, 1 sierpnia 2008

Urban legend


ja: - Patrz, Czarny Roman zrywa liście pod naszym oknem.

P: - Ale kto to jest?
ja: - Ciiii... bo nas usłyszy. To legenda miejska.
P: - Nie znam. Zresztą jest ciemno i i tak nikogo nie widzę.

środa, 30 lipca 2008

Głowa pełna profesjonalizmu


M: - No tak, ale rozgadaliśmy się. Nie możemy zdradzić od razu naszych wszystkich pomysłów.

P: - Och, oczywiście, ale my sami znamy te pomysły. Mamy głowy pełne fajnych, świetnych i genialnych pomysłów i jest ich tyle, że... aż ich nie pamiętam.

wtorek, 29 lipca 2008

Wyczucie chwili


ja: - Cześć, może pójdziemy gdzieś razem, wyskoczymy poimprezować? A w ogóle to co słychać?

K: - Moja mama umarła.

Rodzicielstwo


W: - Wiek kotki?

ja: - Czternaście lat.
(...)
W: - Wszystko jest w porządku, zupełnie zdrowa...
ja: - Ale panie doktorze, może zrobić jej dodatkową morfologię i zbadać nerki i jeszcze (...) i jeszcze, i jeszcze?!
W: - Och. I pani ma aż tak od 14 lat?

sobota, 26 lipca 2008

Curriculuum Vitae


T: - Umiejętność nawiązania kontaktu? No nie wiem, ostatnio codziennie się z kimś kłócę.

ja: - T., ale to nie oznacza, że nie jesteś kontaktowy i przyjacielski.
T: - Nie?
ja: - Nie. To oznacza, że wytrwale dążysz do celu.

Niedopowiedzenia

K: - Bo ty piszesz tak, tak..
ja: - No jak?
K: - Że nie wiadomo jednoznacznie o czym piszesz. Czy piszesz o mnie? O jakim rodzaju pożądania piszesz? O jakich czasach?
ja: - Nie powiem. Bo ja nie piszę, o czym piszę.

piątek, 25 lipca 2008

Wachlarz możliwości


P: - Przecież Ty masz nerwicę! Powinnaś leżeć w domu i chorować, a nie myśleć o pracy.

ja: - Nie mam żadnej nerwicy!
P: - Trzęsiesz się.
ja: - Nie.
P: - To co robisz?
ja: - Duszę się. Wachluj!

środa, 23 lipca 2008

Z krzyżykiem, lub bez


P: - Brałaś Centrum?

ja: - Nie. Jestem już tak nafaszerowana lekami, że czuję się jak chodząca pigułka.
P: - Do pigułki jeszcze trochę ci brakuje. Bo nie masz krzyżyka pośrodku.

wtorek, 22 lipca 2008

Natręctwa

ja: - Muszę jeszcze zrobić prezentację i posprzątać.
M: - Jak to posprzątać? Brałaś antybiotyki?
ja: - Poodkurzać, pościerać kurze. Tak, jakoś się dziwnie po nich czuję.
M: - Dziecko, jesteś chora i powinnaś leżeć w łóżku a nie sprzątać! Mówisz, że w głowie ci się kręci?
ja: - No racja. To tylko szafę z tyłu wyczyszczę...

sobota, 19 lipca 2008

Figura modelki

M: - P. jest w ciąży!
ja: - Żartujesz? Nikt im nie powiedział, skąd się biorą dzieci?
M: - Powiedział. Ale P. się bała, że od pigułek przytyje.
ja: - No, a od ciąży z pewnością nie przytyje, co?

Czystość

P: - Popatrz, kot wymiotuje!
ja: - No, włosami...
P: - Włosami? To po co się liże?!
ja: - Bo musi.

środa, 16 lipca 2008

Kwestia bycia


Podsłuchane w metrze:


1: - I wiesz, siedzi w pracy i cały czas rozmawia z nią na gie-gie.
2: - A co, ładna jest?
1: - No właśnie nie chce jej nam przedstawić!
2: - To może nieładna?
1: - Nie wiem, miał nam pokazać jej fotki na Gronie, ale jej tam nie było.
2: - No jak to?
1: - No nie ma jej w Internecie.
2: - Mhm... to chyba wcale nie istnieje?

wtorek, 15 lipca 2008

Na chorobę piję ciepłe mleko. Sojowe. Ze słodzikiem.

P: - Spróbuję... hmmm... nawet dobre.
po drugim łyku:
P: - A fu! To smakuje jak rozpuszczona kartka papieru!
ja: - Ale przynajmniej ze słodzikiem!